Z Rykowa (4) [1]
15 Marca [2] 1888r. Wieś Rykowo
 

Drogi Ojcze!

Kilka dni po tym, jak oddałem swój list z lutego, otrzymałem Wasz, wysłany 15-go grudnia. Czytałem go już kilka razy i wciąż jeszcze zaglądam do niego, gdy pragnę z Wami porozmawiać i dowiedzieć się o najdrobniejszych szczegółach Waszego życia. Czytając, drogi  ojcze, jak niestrudzenie dla nas pracujesz, jakie przy tym spotykają Cię nieprzyjemności, jak bardzo potrzebujesz odpoczynku – z całą siłą uświadamiam sobie obowiązki, których nie mogę wypełnić. Dlaczego nie mogę być tam z Wami, dlaczego nie mogę zastąpić Cię w trosce o sprawy materialne naszej rodziny, pomóc w dalszym wychowaniu dzieci? Znaczenie rodziny i rodzinnej miłości jest zrozumiałe tylko wtedy, gdy człowiek jest ich pozbawiony. Co może zastąpić jej ciepło i kojący wpływ? Co lepiej pozwala odzyskać utracone siły i pobudzić nowe w dalszej walce o życie? Teraz tak często potrzebuję nowych bodźców, pragnąłbym choćby czasem zapomnieć o rzeczywistości w serdecznym przyjacielskim gronie. Czytanie i pisanie listów, chociaż od czasu do czasu, zastępują mi tę upragnioną, lecz niemożliwą rzecz. Gdy widzisz ciągle wokół siebie jedno i to samo, i nie ma w tym nic pozytywnego, gdy życie,  wypełnione tylko negatywnymi rzeczami, toczy się bez najmniejszych zmian, gdy nie ma nawet nadziei, by się ono wkrótce zmieniło, to ogarnia mnie smutek, a często apatia, i tracę mnóstwo sił, aby zwalczyć i oddalić od siebie te dwa straszne uczucia. Każdy list z domu pomaga mi w tym, ożywia mnie, dodaje energii w walce ze sobą i rodzi większe cierpienie w znoszeniu wszystkiego, co mnie tutaj spotyka i czego muszę doświadczać. Ale, niestety, nie mogę do Was dużo pisać, i dzielić się wszystkim, co nagromadziło się w moim sercu. Ograniczona korespondencja zmusza mnie, by pisać tylko to co najważniejsze i niezbędne. - Zachowanie Butlerów[3] oburza mnie; trudno było, rzeczywiście, spodziewać się tylu podłości i bezczelności od starca, którego przecież, do tej pory uważano za człowieka uczciwego. Tej sfery intryg, kłamstwa, oszustw, w której Ty teraz zmuszony jesteś się obracać, póki całkiem się od nich nie odetniesz, doświadczyłem krótko i ja. Ale ja mogłem od niej stronić, unikać jej i umiałem zapomnieć o jej istnieniu, odchodząc w świat teoretyczny, idealny, którym żyłem w ostatnim czasie. Teraz sam utwierdzam się w przekonaniu, jak mało znam rzeczywistość, chociaż wcześniej nie chciałem się z tym twierdzeniem pogodzić. Tak już przywykłem do „bujania w obłokach”, że nieprzyjemnie jest mi zniżać się do poziomu rzeczy praktycznych, zwyczajnych, bo wydają się one zawsze niskie i małostkowe. Lecz teraz filozofowanie stało się prawie niemożliwe i sam staram się wyrobić w sobie więcej praktyczności. Ale czy zdążę stworzyć w sobie od nowa „idealistę”, jak mnie i tutaj często nazywają – to dla mnie wątpliwe; tym bardziej, jeśli wziąć pod uwagę, że ta cecha jest, prawdopodobnie, dziedziczna. Byłem bardzo zadowolony, drogi ojcze, że myślisz choć trochę o sobie i że chcesz odpocząć. To już najwyższa pora dla Ciebie i teraz tylko jeszcze przeze mnie musisz się forsować i pracować, by zabezpieczyć byt naszej rodzinie. Jeśli udałoby się szybciej skończyć z długami! Niezręcznie jest być zobowiązanym wobec tylu ludzi. Pod tym względem nie zgadzam się z Tobą i rad byłbym ze sprzedaży jak największej części ziemi, byleby tylko jak najszybciej spłacić wierzycieli; i tak już długo czekają; a dla niektórych z nich te pieniądze to chleb powszedni. Ubolewam, że wuj Symonowicz[4] nie może Ci pomagać. Lecz przecież nie można wymagać od innych, aby zapominali o swoich interesach na rzecz cudzych. Podobne poświęcenie zdarza się rzadko, a jeśli nawet – to jest to zadziwiające. Według mnie, jest także naturalne, że urzędnicy „wyciągną coś dla sobie”, na co się właśnie skarżysz. Jeśli ktoś znajduje się, jakby to powiedzieć, w uprzywilejowanej pozycji, nie musząc służyć innym, to ponosi konsekwencje tego nienormalnego stanu. Powiesz, być może, że człowiek otrzymuje wynagrodzenie za swoją pracę i powinien wykonywać ją uczciwie. Lecz czy sama niemoralność urzędników nie zależy od nietrwałości ich położenia, od marnego wynagrodzenia i innych materialnych przyczyn. Ale zostawiam to pytanie, bo wymaga głębszego przemyślenia. - Nie przysyłajcie mi, proszę, pieniędzy, póki sam Was nie poproszę; jak zawsze moje potrzeby są niewielkie i, jeśliby nie częste niedyspozycje , mógłbym się w ogóle obejść bez nich. Lepiej przeznacz je, drogi ojcze, na siebie i nie lekceważ swego zdrowia. Jeśli mogłeś wysłać mi pieniądze w styczniu, to czy naprawdę nie mogłeś pozwolić sobie na ciepłą odzież, aby chronić się przed nawrotami reumatyzmu. Teraz najbardziej czekam na książki, które już przyszły na Sachalin. - Dziękuję Wickowi za obietnicę przysłania mi wkrótce większej ich ilości. Spośród przyrodniczych, oprócz tych, które mi przysłaliście, chciałbym mieć geografię fizyczną z geologią, coś z kosmografii i astronomii, z fizjologii bardziej szczegółowego niż krótki zarys, ale nie specjalistyczną dla medyków (najlepiej P. Bera). Prosiłbym Was, abyście przysłali mi trochę tego, co się ukaże dotyczącego w szczególności naszych guberni i ich mapy; w Petersburgu, u Il`ina kosztują, wydaje mi się, 40 kopiejek. - Nie wiem, czy uda mi się zająć choć trochę agronomią. Przede wszystkim nie można tu uzyskać ani pomocy, ani wskazówek, bo brakuje obecnie specjalistów agronomów; a czy kiedyś będą – to kolejne pytanie. Co będę mógł, to zrobię sam, choć póki warunki nie pozwalają mi się tym zająć i nawet wtedy, gdy pozwolą mi przeprowadzić się do nowego mieszkania, zdążę zrobić niewiele. - Cały miesiąc (to znaczy – od napisania ostatniego listu) minął zwyczajnie ospale, cicho i jednostajnie, oprócz tego, że obecnie mają miejsce rocznice najgorszych dni mojego życia [5], i dlatego więcej myślę  o sobie, smucę się i martwię. Minął rok od czasu, gdy pozbawiony jestem wolności, a ile takich będę jeszcze musiał przetrwać, nim znów Was zobaczę, nim zacznę żyć w bardziej  sprzyjających warunkach?! Głupią wydaje mi się sytuacja, w której się znalazłem, głupimi i lekkomyślnymi te czyny, które posłużyły za dowód oskarżenia. Jakkolwiek nie chciałbym winić siebie, po przemyśleniu, muszę dojść do wniosku, że przypadek i fatalny zbieg okoliczności miały w mojej sprawie ogromnie niekorzystny wpływ. - Ach, gdyby to wszystko można było wykreślić z życia! – nie siedziałbym tutaj i nie męczył się, nie byłbym pozbawiony tego, co dla mnie najważniejsze – obecności kochającego serca. To prawda, że wszędzie, i tutaj, na skraju Starego Świata również, spotykam ludzi nie pozbawionych ludzkich uczuć; że nie mogę się skarżyć na złe traktowanie przez tych, z którymi żyję najbliżej. Lecz to wszystko nie może mi zastąpić tych uczuć, tej przyjaźni i miłości, które pozostawiłem w ojczyźnie. Gdy pytasz, czego mi potrzeba, to teraz znajduję odpowiedź: „zdrowia i bliskiego serca”, a tego jednak przysłać mi nie możesz. Zresztą ostatnimi czasy jestem zdrów, ale jak długo nie wiadomo. - Gdyby Józek [6] mógł tu przyjechać! Ogromnie ucieszyłem się, że o tym myśli i bardzo tego pragnie. Tu przecież nie ma rzeczy niemożliwych. Myślę, że Twoje wstawiennictwo; a jeśli będzie trzeba nasze błagania, zostaną uszanowane. Do tej pory nie dostałem od niego jeszcze ani jednego listu. Nie wiem czy nie pisał czy jego listy przepadły gdzieś po drodze. Napiszcie mi szerzej o jego życiu. Jestem szczęśliwy, gdy od kogokolwiek dostanę własnoręcznie napisane choć kilka słów. Odpowiedzieć teraz każdemu z osobna, choćbym chciał, nie mogę; mam nadzieję, że mi wybaczą, być może doczekam się lepszej pory, tym czasem dziękuję wszystkim za pamięć i proszę dalej o mnie nie zapominać. List z grudnia otrzymałem 3-go marca, był to piąty list tu, na Sachalinie. Bardzo dobrze, że oddałeś mundur Al`fonowi. To znacznie lepsze niż, jeśli to ja dostałbym go na pamiątkę. Wszystko jedno, czasów krótkotrwałych studiów nie zapomnę, a na razie jestem zobowiązany pomagać jak mogę ludziom potrzebującym, a tym bardziej swoim towarzyszom. - Okropnie żałuję, że muszę przerwać swój list. Bądźcie zdrowi i ucałujcie ode mnie Halę[7], Manię[8], Ludkę[9], Adasia [10], Kazika [11], Janka [12], Kacperka [13], Zulę [14], Bolesława [15] i moich krewnych, cioteczki: Stefanię[16], Ludkę, Walerię[17]i in. prababcię, Celinkę, Zygmusia, Szulca z rodziną i innych, i pannę Zofię, Fomę także, i wszystkich moich przyjaciół i znajomych. Wasz na zawsze

                                                                           B. Piłsudski
Jeśli możecie przyślijcie fotografię was wszystkich.
Mamy jeszcze zimę, choć pachnie już wiosną. W słońcu w ciągu dnia jest ponad + 10 P,   rankiem dochodzi do 30 mrozu.
Żegnajcie i piszcie.

1. List dostępny w archiwum Biblioteki Litewskiej Akademii Nauk w Wilnie jako <Pilsudskiu seimos rankrasciai, III. Bronislovas Pilsudskis> zbiór 161 – 49: 34 – 36.
2. Data ta według nowego kalendarza odpowiada dacie 27-go marca 1888 roku.
3. Mowa o krewnych Piłsudskich nazwiskiem Butler (przybyszów ze Szkocji).
4. K. Symonowicz, wuj ze strony ojca, tzn. mąż młodszej siostry ojca  (Teresy).
5. Wydaje się, że autor wspomina tu dni, kiedy przeciw Bronisławowi toczyła się rozprawa sądowa w Petersburgu w dniach27 kwietnia – 1 maja 1887 r.
6. Mowa o młodszym o rok bracie Józefie, zesłanym w 1887 r. na 5 lat do Wschodniej Syberii (do Kireńska w Irkuckiej guberni).
7. Mowa o najstarszej siostrze Bronisława, Helenie.
8. Mowa o młodszej o 7 lat siostrze Marii.
9. Mowa o młodszej o13 lat siostrze Ludwice.
10. Mowa o młodszym o 3 lata bracie Adamie.
11. Mowa o młodszym o 5 lat bracie Kazimierzu.
12. Mowa o młodszym o 10 lat bracie Janie.
13. Mowa o młodszym o 15 lat bracie Kacprze.
14. Mowa o starszej o 1 rok siostrze Zofii.
15. Bolesław Kadenacy, lekarz i mąż starszej siostry Zofii.
16. Prawdopodobnie, Stefania Lipmanówna, ciocia ze strony matki.
17. Waleria Griedgowd, młodsza siostra ojca, która wyszła za mąż za A. Giedgowda.

Źródło: Pilsudskiana de Sapporo no. 1
 „Dear Father!” A collection of B. Piłsudski’s Letters, et alii; Edited, compiled translated, annotated and written by Koichi Inoue [PREPINT], Sapporo 1999.

Przekład: Paulina Mazikowska